Str. główna    Nowości    Galeria    Kontakt

 
 
     
  Allianz Direct  
     
 
     
 

Trois... Deux... Un... Start!
Regaty Les Sables - Acores - Les Sables

Siedemdziesięciu żeglarzy na łódkach klasy MiniTransat rozpoczęło zmagania z Atlantykiem. Przed nimi 1300 Nm i kilkanaście dni samotnej żeglugi. Jaro Kaczorowski w doborowym towarzystwie walczy o kwalifikację do MiniTransat-u 2007.

Miasto Les Sables d'Olonne znane miłośnikom żeglarstwa ze startu regat Vendee Globe tym razem zaangażowało się jako partner, oprócz organizatora - Sports Nautiques Sablais, nowej w kalendarzu regat klasy Mini imprezy. Tak więc teraz departament Vendee ma swoje Vendee Globe a miasto wyścig azorski. Mimo, że jest to pierwsza impreza tej wielkości dla klubu i miasta, organizacja stoi na bardzo wysokim poziomie.

 
 

 

Marek "Goły" Gałkiewicz relacjonuje bezpośrednio
z Les Sables na temat startu kapitana Jarosława Kaczorowskiego w regatach "AZAB" (Azores and back)

30 lipca 2006

Po kilkunastu dniach przygotowań flota kolorowych MiniTransat-ów, opuściła Port Olonna i wyruszyła na trasę pierwszego etapu regat Les Sables - Les Acores - Les Sables.

Start zbiegł się niestety z przechodzącym frontem który zafundował skipperom już na początku wyścigu solidny prysznic i 20 węzłów wiatru, nie oszczędzając oczywiście tłumów zebranych na plaży i oczekujących na wspaniały pokaz. Organizatorzy, chcąc zainteresować publiczność pierwszą edycją regat azorskich, mających być jeśli chodzi o skalę konkurencją dla Vendee Globe, ustawili boje rozprowadzające bardzo blisko brzegu. Niestety dokładnie w momencie startu ulewa przykryła wszystko i widoczność nie przekraczała 200 m.

Na szczęście, wraz z Jure (słoweńskim routierem) i Aną (PR Adria4ocean), otrzymaliśmy propozycje płynięcia na linię startu na jednym z jachtów "obstawy" - Beneteau Figaro, tak na marginesie należącym do naszego nieocenionego gospodarza - Guillaume Hauser-a. Mimo ustawienia naprawdę blisko linii startu nie widzieliśmy absolutnie nic i tylko odliczanie sekwencji startowej podawanej przez UKF, świadczyło o tym, że za ścianą deszczu coś się dzieje (odbiło się to na jakości naszych zdjęć). Nasz skipper zdecydował o podniesieniu żagli, włączeniu silnika i jak najszybszym udaniu się na pierwszą boję rozprowadzającą. Całe szczęście. Ledwie zdążyliśmy się ustawić (Figaro na żaglach i silniku jest tylko odrobinę szybsze od Mini) a już pierwsze łódki wychynęły jak duchy z deszczu i zaczęły okrążać pierwszy znak.

Na prowadzenie wyszedł Adrien Hardy na Brossard i prowadził zdecydowanie przez pierwsze okrążenie. Bardzo dobrze rozpoczął też nasz słoweński przyjaciel Andraz Mihelin na Adria Mobil Too wyciągając się z pozycji siódmej na boku genakerowym na drugą na górnej boi.
Jaro rozpoczął spokojnie nie chcąc zaplątać się w jakąkolwiek walkę spinakerową w tłumie siedemdziesięciu łódek na bardzo ograniczonej przestrzeni kółka rozprowadzającego.

Już od początku wyścigu stawka podzieliła się na dwie grupy a wszystko za sprawą taktyki. Cześć jachtów obrało kurs na północ od kreski gdzie spodziewany jest bardziej korzystny co do kierunku, ale silniejszy wiatr, a część drogę południową ze słabszym (25kt!) wiatrem, mniej korzystnym kierunkiem za to dużo łagodniejszym stanem morza. Na tak małych łódkach wysokie fale sieją duże spustoszenie a jeśli myśli się o dopłynięciu do celu "w jednym kawałku" trzeba je brać pod uwagę.

Jaro obrał, zgodnie z założeniami, jazdę poniżej kreski nie chcąc forsować sprzętu na samym początku. Naszym głównym celem pozostaje nadal ukończenie wyścigu, bo tylko w ten sposób można uzyskać kwalifikację i dobre miejsce w rankingu do MiniTransatu 2007.

Pozycje poszczególnych łódek można śledzić na interaktywnej mapie regat:

http://lessables-lesacores.geovoile.com

Dane uaktualniane są dwa razy dziennie

Trochę od siebie

Ostatnie kilka miesięcy a szczególnie kilkanaście dni przed startem Jarka, dało mi się mocno we znaki. Przygotowanie łódki do takich regat, na takim poziomie, to praca w trybie zmianowym. Pracuje się po prostu na trzy zmiany. Mimo, że łódki nie ma już w Les Sables, moja praca nie skończyła się i nie ma co liczyć na wakacje lub jakiekolwiek wylegiwanie się na pięknej dwudziestokilometrowej plaży lub wieczorne popijanie drinków z palemką w lokalnych barach ;-)

Jako serwis brzegowy i techniczny projektu, PR-owiec, fotograf, i załogant w jednym - lecę na Azory 8 sierpnia zabierając ze sobą narzędzia, szpachlówki, żywice, węgiel, sprzęt takielarski i żaglomistrzowski, jedzenie, aparat foto, kamerę, ciuchy dla Jarka i 100 innych rzeczy, które mogą się przydać na Azorach, a które ze zrozumiałych względów (waga) nie znalazły się na łódce.

Aha, musze jeszcze wygospodarować trochę miejsca na rzeczy osobiste. Pozdrawiam więc od siebie wszystkich zajmujących się przygotowaniem łódek do regat. Niech Neptun wam sprzyja i odpłaca z nawiązką za waszą ciężką pracę.

Pozdrowienia z Les Sables,
Marek "Goły" Gałkiewicz

     
 
     

 

 

Aktualności

TRANSAT 6.50 '2007 - najnowsze wiadomości


 

 

 

 

 
 © Jarosław Kaczorowski   Aktualności  ::  TRANSAT 6.50  ::  kpt. J. Kaczorowski  ::  Jacht  ::  Sponsorzy  ::  O witrynie